|
Makłowicz o kuchni francuskiej Kuchnia francuska jest bardzo tłusta. Tłuszczami dominującymi są masło i smalec. Dietetyk zwariowałby oceniając casulette - duszona garnkowa potrawa z gęsim lub kaczym smalcem, kawałki gęsi konserwowane w smalcu, do tego jagnięcina albo baranina i wieprzowina. Porównując Francję z krajem najbardziej opętanym manią zdrowego żywienia czyli USA, zauważamy, że we Francji jest znacznie mniej ludzi grubych, znacznie mniej umiera na serce z powodu chorób związanych ze złym odżywianiem się. Medycyna zna odpowiedź na ten fenomen - francuski paradoks. Francuzi piją bardzo dużo wina czerwonego. Ci, którzy nie umrą w międzyczasie na marskość wątroby żyją długo i szczęśliwie, ponieważ czerwone wino wypłukuje cholesterol. Kuchnia francuska jest bardzo zróżnicowana w zależności od regionu. Każda wioska francuska ma swoje specjały. Ekstrema: z jednej strony kuchnia alzacka, lotaryńska, bardzo bliska kuchni niemieckiej, ale ze szczyptą rafinady francuskiej. Francuzi rozmawiają wciąż o tym, co będą jedli na kolejny posiłek, oni raczą się jedzeniem. Z polecanych dań: kiszona kapusta - duszona kiszona kapusta z kawałkami boczku oraz kogut w rieslingu. Natomiast ślimaki, ostrygi i żaby to klasyczne dania głodu. Trzecia klasa społeczna chwyciła się przed rewolucją francuską czegoś, co można było bezkarnie łowić, łapać i jeść to jest żaby, ślimaki, ostrygi. Jest kilka dobrych przewodników kulinarnych - Michelin, Gomileau, ale ja polecam Guide Routierre - przewodnik dla kierowców z fantastycznymi knajpami za niewielkie pieniądze. Nie są to knajpy dla snobów, ale restauracje przydrożne, rodzinne interesy z tradycyjnymi lokalnymi potrawami. Menu dnia na tablicy kredą wypisane, codziennie świeże nowe rzeczy. Świetnie skomponowane dobrane menu np. potrawy 3-daniowe, do tego najczęściej wino. |